10.07.2018 - RELACJA

Ile kosztuje podróż samochodem elektrycznym na trasie Warszawa-Gdańsk-Warszawa? Niewiele!

Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności od końca maja prowadzi kampanię edukacyjno-informacyjną pn. „Kobieta za kółkiem elektryka”, której celem jest przekonanie Polaków do zalet zeroemisyjnych pojazdów elektrycznych.

Zespół PSEM poprzez podejmowane działania chce pozbawić stereotypowego myślenia i uprzedzeń polskie społeczeństwo na temat elektromobilności. Kampania to więc nie tylko testy i wywiady przeprowadzane z kobietami oraz lekcje edukacyjne wśród najmłodszych, ale również sprawdzanie na własnej skórze zalet i wad pojazdów zeroemisyjnych, a także szukanie odpowiedzi na takie pytania jak „czy podróż samochodem elektrycznym po Polsce przy obecnym stanie infrastruktury jest tak trudna jak się wszystkim wydaje?” oraz „czy zakup pojazdu elektrycznego jest rzeczywiście ekonomicznie nieopłacalny?”.

Prezes PSEM Sylwia Koch-Kopyszko razem z dyrektor Anną Różańską przy pomocy partnera kampanii Romana Tabaki z T&T Proenergy postanowiły sprawdzić, czy to czego tak naprawdę obawiają się Polacy jest realnym problemem. Cała trójka udała się w podróż Teslą S, pokonując trasę Warszawa-Gdańsk-Warszawa. O tym czy udało im się pokonać drogę długości 1158 km bez problemów, ile czasu to zajęło i jaki był koszt tej wycieczki można przeczytać w poniższym artykule.

Podróż rozpoczęła się o 7:30 w Łomiankach, gdzie wcześniej pojazd ładował się na stacji GreenWay. Ilość pobranej energii wyniosła 40 kWh. W normalnych warunkach kosztowałoby to nasz zespół 75,60 zł (przy cenie 1,89 zł za kWh). GreenWay jest jednak partnerem naszej kampanii, więc tym razem udało się nam „zatankować” za darmo.

Następny postój był przewidziany w Ciechocinku, gdzie znajduje się Super Charger Tesla. Po dotarciu na miejsce, podczas 35 min. ładowania, cały zespół miał okazję napić się kawy i chwilę odpocząć po trudach podróży. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że to niezwykle istotne, aby przy każdej stacji ładowania znajdował się przynajmniej punkt z gorącymi napojami i przekąskami tak, aby każdy podróżujący mógł wykorzystać czas potrzebny do naładowania pojazdu na relaks. Obowiązkowo powinna być również toaleta. Te dwa elementy tworzą minimalną infrastrukturę jaka powinna funkcjonować w tego typu miejscach.

Podładowanie samochodu na stacji Tesli w zupełności wystarczyło, aby dojechać bez problemu do Gdańska. Tesla umożliwia swoim użytkownikom naładowanie baterii za darmo w ekspresowym tempie. Minusem tego miejsca jest jednak to, że mogą z niego korzystać tylko użytkownicy wspomnianej marki samochodów.

Podczas podróży zespół „Kobiety za kółkiem elektryka” zatrzymał się również w Płocku przy punkcie ładowania zlokalizowanym obok dużego marketu budowlanego. Nasze Stowarzyszenie bardzo pochwala udostępnianie klientom możliwości załadowania się podczas zakupów i to całkowicie za darmo, jednak szkoda, że ładowarka jest czynna tylko w godzinach otwarcia sklepu. Przy obecnej infrastrukturze Polska potrzebuje stawiać na miejsca dostępne całą dobę, które są po prostu bardziej funkcjonalne.

Także podczas pobytu w Gdańsku nasz zespół postanowił sprawdzić kilka z dostępnych miejsc ładowania postawionych przez firmę Energa, która posiada kilka takich punktów w mieście, udostępniając je za darmo użytkownikom pojazdów elektrycznych. To właśnie przy jednej takiej stacji przed powrotem została naładowana Tesla. Wystarczyło około 30 minut, aby podładować samochód na tyle, aby dojechać do Ciechocinka i skorzystać z punktu Tesli.

Czy podróż trwała dużo dłużej? Nie! Owszem po drodzie cały zespół miał postój w Ciechocinku, gdzie spędził ok. 35 min, ale mógł w tym czasie chwilę odpocząć i napić się kawy. Prędkość jaką jechał elektryczny samochód nie różniła się od prędkości innych jadących po drodze aut. Jedynie czas ładowania był dłuższy niż na tradycyjnych stacjach benzynowych.

A jak przedstawiają się koszty takiej podróży? My nie zapłaciliśmy nic. Przejechaliśmy 1158 km. Łącznie zużyliśmy 260 kWh. Nie każdy oczywiście ma możliwość załadować się za darmo na stacji GreenWay czy Tesli, jednak coraz częściej można spotkać ładowarki udostępniane podróżującym zupełnie bezpłatnie. Takie rozwiązania w znacznym stopniu zmniejszają koszty podróży. Jeżeli chodzi o podróż po mieście, ciekawym rozwiązaniem jest ładowanie się w nocy we własnym garażu. Trwa to dłużej, jednak cena za 1kWh jest dużo niższa. Sam koszt zakupu samochodu elektrycznego nie jest tani, ale na pewno przy obecnie rosnących cenach benzyny zwróci się w niedalekiej przyszłości.

Podsumowując całą podróż można zauważyć, że przemieszczanie się samochodami elektrycznymi między miastami nie zajmuje dużo więcej czasu niż tradycyjnym, dobrze wszystkim znanym samochodem spalinowym. Trzeba tylko spędzić więcej czasu przy stacji ładowania, co nie jest dużym minusem, gdyż jeżeli przy punkcie istnieje chociaż minimalna infrastruktura to podróżujący mogą chwilę odpocząć lub napić się czegoś. Taka chwila relaksu niewątpliwie wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo dalszej podróży.

Nie jest też prawdą, że samochodem elektrycznym należy przemieszczać się dużo wolniej. Nasz zespół jechał ze standardową dozwoloną prędkością, na autostradzie przyspieszając nawet do 140 km/h. Pokazuje to, że bariery przed elektromobilnością nie stanowi brak infrastruktury, a strach i uprzedzenia wynikające z niewiedzy. Trzeba więc walczyć ze strachem. To właśnie robi kampania „Kobieta za kółkiem elektryka” i do tego będzie dążyć PSEM w przyszłych kampaniach, które już planuje.

napisz do nas

info@kobietazakolkiemelektryka.pl
tel.: +48 732 996 540, +48 795 541 222

Organizator kampanii

Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności
ul. Jana III Sobieskiego 102A lok. U7
00-764 Warszawa

www.psem.pl